poniedziałek, 15 maja 2017

siedem.

a sen miałam taki, że obudziłam się o 4.44 i bałam się zamknąć oczy. 99% snu była mega przyjemna, śniło mi się, że byłam u mojego Przyjaciela, który był połączeniem 3 różnych osób, z przewagą Hieny (eh, czasem tak bardzo za Nim tęsknię). siedzieliśmy sobie u niego w aucie, przytulaliśmy się. później poszliśmy do mieszkania i spać. i WTEM w tym śnie obudziły mnie syreny, ale bardzo ciche, i z daleka. i nagle on mnie woła, żebym wyszła na balkon "zobaczyć krzesło". wychodzę, a tam kilka osób na sąsiednim balkonie, nie widzę żadnego krzesła, wtem...w tej ciemności, rzeczywiście. stoi krzesło oparte o barierkę, a na nim balansuje człowiek.
Przyjaciel do mnie, żebym była ciciutko, bo go przestraszę, a on już prawie skoczył.
wtedy ja zrobiłam takie "szszszszszsz", i ten ktoś spadł.
...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz